czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział osiemnasty

Jak każdego dnia obudziłam się w ramionach Justina. Uśmiechnęłam się sama do siebie i przycisnęłam mocniej twarz do jego klatki piersiowej. Kochałam budzić się obok niego. Przez te prawie cztery miesiące sporo się w moim życiu zmieniło. Zyskałam przyjaciół, ojca i osobę, która sprawiała, że byłam szczęśliwa.
Podniosłam się z łóżka i poszłam do garderoby. Ubrałam na siebie białą bieliznę i zwykłą przewiewną sukienkę w kwiatowe motywy.  Na nogi wsunęłam beżowe baleriny i poszłam do łazienki, aby doprowadzić się do porządku. Na sam początek rozczesałam włosy, a potem pomalowałam rzęsy i usta. Gotowa opuściłam pomieszczenie i poszłam do kuchni na dół. Wyciągnęłam z lodówki mleko, a z szafek płatki i 2 miski. Napełniłam nimi naczynia i wsypałam miodowe płatki. Postawiłam to na stole i rozejrzałam się po kuchni. Z lodówki wyciągnęłam jeszcze sok pomarańczowy i wypełniłam nim dwie szklaki, które także postawiłam na stole. Otarłam niewidzialny pot z czoła i oparłam się o blat stołu wzdychając. Poczułam parę dłoni na swoich biodrach. Uśmiechnęłam się sama do siebie i odwróciłam do niego przodem. Jego usta odnalazły moje. Uśmiechnęłam się i odwzajemniłam pocałunek. Objął mnie ramionami w pasie i przyciągnął do swojego ciała. Uwielbiałam czuć jego ramiona wokół swojego ciała, jego oddech na twarzy, jego zapach, czuć całego jego. Moje ręce zawsze się pocą, a w żołądku czuję jakiś ucisk.
Odsunął się ode mnie, ale wciąż nasze twarze dzieliły centymetry. Oparł swoje czoło o moje, uśmiechając się.
-Co dzisiaj planujesz?-spytał po chwili.
-Umówiłam się z twoją siostrą na małe zakupy- zaśmiałam się, przypominając sobie jak podekscytowana była, gdy jej to zaproponowałam.
-Rozumiem. Wychodzę dzisiaj z chłopakami na piwo, nie masz nic przeciwko?-spytał. Dobrze znał moją odpowiedź. Nie chciałam odciągać go od przyjaciół, więc zawsze odpowiadałam przecząco.
-Mam pomysł. Zróbcie sobie z chłopami taką męską noc, czy tam wieczór, a ja zaproszę sobie też koleżanki. Co ty na to?
-Masz zawsze najlepsze pomysły- pocałował mnie w policzek i usiadł do stołu. Zaśmiałam się i także zajęłam miejsce, zajadając się swoim śniadaniem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stanęłam przed blokiem, w którym mieszkała Jazmyn i opuściłam samochód. Zamknęłam go i weszłam do bloku. Odnalazłam drzwi ich mieszkania i zapukałam. Drzwi otworzyły się, ukazując Jamesa
-Cześć- przywitałam się.
-Hej, wejdź. Jazmyn zaraz do ciebie przyjdzie.- przytaknęłam i weszłam do środka. Pachniało w nim pięknie. Naleśniki-od razu pomyślałam. Weszłam do kuchni i zastałam mamę Justina, tak jak myślałam smażącą naleśniki.
-Dzień dobry- przywitałam się nieśmiało. Zdążyłam już ochłonąć po całej akcji i nie byłam już zła. Nawet wyszło mi to na dobre, nie czuję się już samotna.
-Witaj, słoneczko-przywitała się z uśmiechem- jak się czujesz?-spytała, wycierając ręce do ścierki.
-Dobrze- przyznałam.-A pani?-nie chciałam być nieuprzejma, więc też zapytałam.
-Jestem podekscytowana- pisnęła. Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na nią pytająco.
-Nasz ojciec przyjeżdża- wyjaśniał James, który znalazł się w pomieszczeniu. – Przyjeżdża dzisiaj wieczorem –dopowiedział.
-Justin nic mi nie mówił- zmieszałam się.
-On nie ma dobrego kontaktu z nim. Właściwie nigdy nie miał. – pokiwałam głową na znak, że słucham Pattie- wpadniecie wieczorem?-spytała.
-Obawiam się, że niestety nie. Justin wychodzi gdzieś ze znajomymi.- wyjaśniłam jej.
-Może ty wpadniesz?
-Szczerze? Nie wiem czy to dobry pomysł. Na pewno nie wiedzieliście się jakiś czas i chcecie spędzić ten czas w gronie rodzinnym.
-Ty jesteś członkiem rodziny, zapomniałaś?
-W takim razie będę-uśmiechnęłam się- Ale nich pani nie mówi, że prawnie jesteśmy małżeństwem.
-Jak sobie życzysz, skarbie-uśmiechnęła się.
-Jestem gotowa- pisnęłam Jazmyn, gdy weszła do kuchni Miała na sobie krótką spódniczkę i bluzkę na ramiączkach, a na nogach sandałki.
-Dziecko, co ty ubrałaś- jęknęła Pattie. Zaśmiałam się.
-Ładnie wygląda- skomentowałam- Idziemy?- przytaknęła i wyszłyśmy z  mieszkania.
-Nie masz pojęcia jak się cieszę. Moje koleżanki nie uwierzą, że byłam z tobą na zakupach. Wszystkie cię uwielbiają i mają ściany poobklejane twoimi zdjęciami- zaśmiałam się.
-Możesz powiedzieć, że jestem twoją przyjaciółką.- wzruszyłam ramionami.
-Patrz, tam stoją- wskazał na drugi koniec ulicy.
-Idziemy do nich?- jej oczy się rozszerzyły
-Tak- pisnęła. Wolnym krokiem udałyśmy do miejsca, gdzie stały cztery dziewczyny. Moim zdaniem Jazzy do nich nie pasowała. Ona ubierała się normalnie, a one? Wyglądały jak dziwki. – Hej dziewczyny. Mówiłam wam, że znam Abi- wskazała na mnie
-Cześć- przywitałam się.
-Niemożliwe. Myślałyśmy, że ściemniasz.- powiedziała długowłosa blondynka.
-jak tam Justin?-spytała czarnowłosa z boku. Zmierzyłam ją morderczym wzrokiem. Wara od niego, jest mój-warknęłam na nią w myślach.
-Chyba dobrze- wzruszyła ramionami.
-Myślisz, że tym razem się ze mną umówi?-jej oczy zaświeciły. Spierdalaj.
-Nie wydaje mi się Ali-westchnęła Jazmyn- Sorka, ale wybieramy się na zakupy i musimy iść- pociągnęła mnie za rękę w stronę samochodu. Zmieszała otworzyłam go i wsiadłyśmy do środka. Odpaliłam go i pojechałam w stronę centrum.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Usiadłyśmy w kawiarni, obładowane torbami. To znaczy dużo rzeczy było Jazzy. Ja kupiłam tylko sukienkę i parę szpilek.
-Opowiadaj- pisnęła ciekawa.
-Co?-spytałam.
-No co jest między tobą, a moim bratem- odparła jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. Spuściłam wzrok na swoje dłonie.
-Nie mam pojęcia. Niby on traktuje mnie jak swoją dziewczynę, ale nie jesteśmy razem.-westchnęłam.- Przykro mi to mówić, ale łączy nas jedynie seks- wyznałam jej- Ale nikomu tego nie powtarzaj. Powiedziałam ci o tym, bo ci ufam.- pokiwała głową na tak. – Ale czuję, że coś się zmieniło. Zawsze, gdy mnie dotknie, albo pocałuje, czuję się jak dziecko przed ważnym egzaminem. Moje ręce zaczynają się pocić, w żołądku czuję ucisk, a  w głowie mam totalny nieład. Nie wiem co o tym myśleć-wyznałam. Poczułam jakby ulgę, gdy jej to powiedziałam. Miałam dość trzymania tego w sobie.- A najgorsze jest to, że nigdy nie nudzi mi się to Wręcz przeciwnie, chcę jeszcze więcej.- czułam jak moje policzki przybierają różowy kolor.
-Wiedziałam- pisnęła podekscytowana. Spojrzałam na nią zdziwiona. – Kochasz go- klasnęła w dłonie. Że co kurwa?
-Ja? Nie, to nie możliwe.- pokręciłam głową.
-Mów co chcesz, ale sama wiesz jak się czujesz, kiedy jest obok.- spuściłam ponownie głowę .- Nie masz pojęcia jak się z tego cieszę. Wreszcie pokochał go ktoś inny, niż my.- dzieję się to naprawdę? Kocham go? A może to jedynie przejściowe zauroczenie? – O czym myślisz?-spytała mnie
-O tym wszystkim. Nie mam pojęcia co myśleć o tym. Boję się, że jeżeli się do tego przyznam przed samą sobą, to będzie koniec. Przez on nie odwzajemni tego.
-A czemu miałby tego nie odwzajemnić?
-Bo wydaje mi się, że on wciąż tęskni za Jasmine.- przełknęłam ślinę-Zapomnij o tym co ci powiedziałam. To nie ma sensu.
-Niby dlaczego? Proszę cię, nie rób tego- na jej twarzy pojawił się smutek.
-Muszę uciszyć te uczucia- jęknęłam zrezygnowana- Nie chcę potem cierpieć, albo żeby wyobrażał ją sobie gdy jest ze mną.
-Ale…
-Nie ma ale-pokiwała głową że rozumie.
*******************************************
Hej ;). Rozdział miał być dopiero w sobotę, albo niedzielę, ale zebrałam się wczoraj i napisałam go, a dzisiaj skończyłam. nie wiem co o nim myśleć, taki nijaki chyba. Dziękuję, że ze mną jesteście i mnie wspieracie ♥

3 komentarze:

  1. No nie spodziewałam się, ale to dobrze że Abi zaczyna już coś czuć do Justina. Jestem ciekawa czy zdobędzie się na odwagę i mu o tym powie, ale jaka będzie reakcja Jussa? To jest ważne pytanie, mam nadzieję że odwzajemni jej uczucia. Czyli jednak nici z wieczoru babskiego u Abi? Na jej miejscu nie zgodziłabym się na przyjście, ale cóż jej wybór. Rozdział jak zwykle niesamowity!:)

    OdpowiedzUsuń